czwartek, 7 listopada 2013

Komentarz do postu http://madziakowo.blogspot.com/2013/11/rozdanie-wygraj-zel-wybielajacy-zeby.html#comment-form

video

Witam wszystkich :) 
Ten filmik to mój komentarz do postu ze strony http://madziakowo.blogspot.com/2013/11/rozdanie-wygraj-zel-wybielajacy-zeby.html

Bardzo przepraszam, że nie mogłam w komentarzu ale szczerze powiedziawszy nie wiem jak mogłabym tam wstawić filmiku :)

Mam nadzieję że wam się spodoba :D
I proszę się mocno śmiać bo szczerze ja sama nie mogłam z siebie :D heheh 

Pozdrowionka :)


poniedziałek, 28 października 2013

Czerwony gulasz

Pomyślałam sobie, że zrobię gulasz w niedzielę. Mój mąż uwielbia go więc często go robię :) 
Ale dzisiaj pomyślałam że podzielę się z wami nim. Właściwie to jest to zwykły gulasz ale ja dodaję swoje przyprawy i inne rzeczy dlatego tak nam smakuje :D 

Tak więc :)
Do gulaszu potrzebne będą:
- miąsko :D (tyle ile każdy lubi :) ja kupuję większą ilość od razu na dwa dni :) kiedyś kupowałam karkówkę ale zmęczyło mnie ciągłe wybieranie tłuszczu bo nie przepadamy z mężem za tak zwanymi miękiszami :D)
- duża marchew
- cebulka
- czosnek 
- dwie małe papryki albo jedna duża
- por
- i przyprawy 

Najpierw kroję mięsko w kosteczki i podsmażam na tłuszczyku, dodaję przyprawy i zalewam wodą, robi się fajny czerwony sosik :) muszę dodać że z mężem bardzo lubimy jedzenie mocno doprawione dlatego zawszę dodaję dużo wszystkiego :)
Wlewam trochę też winka dla smaku jak mam :)
Dodaję wszystkie warzywka pokrojone w kostkę ( czosnek też, nie wyciskam go tylko kroję w malutkie plasterki) i trzymam na gazie 1.5 godzinki pod przykryciem :) podlewając od czasu do czasu wodą. 
Muszę się pochwalić, że od mamy dostałam świetną patelnię głęboką na rocznicę i na serio jest wspaniała :) teraz mogę robić tyle sosu ile dusza zapragnie :D
Po wyznaczonym czasie sos zagęszczam śmietaną i jest gotowy :)

A tak wygląda na zdjęciach :)

Ta przyprawa do mięs czyni cuda :)
















Na dzisiaj to wszystko :)
Pozdrowionka :*



piątek, 18 października 2013

Dzisiaj :)

Dzisiaj :)
Tak jak piszę w tytule, dzisiaj postanowiłam pokazać wam jak wygląda moje remontowane mieszkanko :)

Po ślubie postanowiliśmy wyremontować sobie strych u moich rodziców, zaczynaliśmy dość opornie ale po jakimś czasie wszystko zaczęło iść już z górki :)

Na początek pokażę wam jak wyglądało obijanie desek na suficie membraną... Uprzedzam, że zwisające kończyny z sufitu to nogi mojego męża :D



Jesteśmy w kuchnio-jadalnio-toalecie :D Nogi Tomka wystają z sufitu, a wata już czeka na obicie :D
Posadzka jeszcze nie wylana i nie ma także rur wyprowadzonych :)



Tutaj będzie pokój dla dzieci :D (jak już będą na świecie :D ) co widać po staroświeckim łóżeczku, które szczerze nie mam pojęcia co tam robiło :D (chyba brat je przytachał do góry :D)



Tutaj będzie nasza sypialnia, a także taki zwykły pokój dzienny :D


Tak wygląda nasz dach :D



Wejście do naszego mieszkanka :)



No i teraz pokażę wam jak już mamy część zrobione :)


Jak widać na zdjęciu wyżej, pochwalę się ( no a jakże :D)po prawej stronie będą szafki kuchni (wbudowana zmywarka, zlew, kuchenka itp.) po prawej stronie będą same szafki i lodówka


Widok na toaletę gdzie nie ma jeszcze ściany heheh :D
Na środku chcemy postawić duży stół jadalniany :)


I łazieneczka :D
Po prawej prysznic i WC, po lewej pralka i zlew :D 


Pokój dla dzieci :D widać od razu większą zmianę jak jest wylana posadzka i trochę ocieplone :)


pokój dla dzieci znów :)


A tutaj nasza sypialnia i graty mojego brata :) Na kuchnie nie patrzcie bo nie moja :D 
(pochwalę się jak już będę ją mieć :D )



Wejście do mieszkania z oknem od strony wschodu :)


Widok z okna od strony zachodniej :)



Widok od strony południowej :)


Od północnej z widokiem na kościółek :D


A tutaj reszta waty, która czeka aż się za nią weźmiemy :)

No, to by było na tyle :)
Zdjęcia będę robić z biegiem czasu, tak jak będą postępować prace:)
Nie mogę się już doczekać aż będę mieszkać już w naszym gniazdku :)
Mieszkanko ma 57 m2 dla nas dwóch i później dzieci wystarczy :)

Teraz już przynajmniej wiecie dlaczego zdarza mi się tak rzadko pisać :D
Jesteśmy zajęci na górze robotą no ale jednak i nie tylko tym :) 
Żoncia musi jeszcze mężusiowi ogień robić i obiadki :D 
Trzeba się troszczyć o tę drugą połóweczkę :)

Niedługo napiszę kolejny odcinek opowiadanka :)
Trzymajcie się :)
Buziole wielkie :*




środa, 2 października 2013

Dzbanek filtrujący firmy Dafi - recenzja

Około miesiąca temu w Gorzowie, każda z uczestniczek zjazdu otrzymała dzbanek filtrujący do wody. Sponsorem była firma DAFI. Producent FORMASTER S.A


Pierwszy raz używam takiego dzbanka więc, strasznie byłam ciekawa jak się sprawuje w codziennym użytkowaniu.

Na początek troszkę informacji 

Dzbanek -Atri Classic
Informacja na opakowaniu.
Układ filtrujący DAFI CLASSIC dzięki złożonej technologii zmiękcza wodę oraz usuwa z niej zanieczyszczenia mechaniczne, metale ciężkie chlor - czyli wszystko, co zaburza jej naturalny smak. Odpowiednio dobrany skład mieszanki filtrującej pozwala uzdatnić do 150 litrów wody( w zależności od jej jakości) oraz zapobiega rozwojowi bakterii we wnętrzu wkładu filtrującego przez ok. 1 miesiąc. Comiesięczna wymiana wkładu gwarantuje najwyższą jakość wody.

Wkład filtrujący DAFI CLASSIC redukuje twardość wody oraz usuwa chlor, metale ciężkie,detergenty, herbicydy i pestycydy.

Informacja ze strony producenta
Filtrowanie wody zapobiega osadzaniu się kamienia w czajniku 

i ekspresie oraz sprawia, że z Twoich filiżanek i kubków znika nieprzyjemny osad.  Filtr Dafi usuwa też z wody posmak chloru oraz mętny żółtawy kolor pojawiający się w wyniku kontaktu wody z instalacją wodociągową.

Oczyszczona przez filtr woda zapewnia więc zdrowe i smaczne napoje na co dzień.  Osoby, które potrzebują czystej wody do bieżącego użytku w kuchni, mogą z powodzeniem sięgnąć po dzbanek Atri. Można w nim szybko przefiltrować wystarczającą ilość wody do przygotowania kawy, herbaty czy też niewielkiego posiłku. Samo filtrowanie całej pojemności dzbanka trwa około 2 minuty.

Dzbanek Atri to także doskonałe rozwiązanie dla osób aktywnych i uprawiających sport, które mogą zastąpić wodę butelkowaną wodą z filtra. 
Dzbanki filtrujące ATRI o pojemności całkowitej 2,5 l. (pojemności wody przefiltrowanej ok.1,3 l.) z manualnym wskaźnikiem wymiany wkładu są doskonałym sposobem otrzymywania czystej wody, pozbawionej chloru, metali ciężkich (np. ołów , miedź) i in. szkodliwych substancji. Wystarczy napełnić dzbanek filtrujący wodą z kranu i odczekać kilka minut, aż woda się przefiltruje.
Dzbanek filtrujący ATRI wyposażony jest w filtr wymienny DAFI Classic o średniej wydajności około 100-150l* przefiltrowanej wody, przez co poleca się go osobom zużywającym mniejsze ilości wody w kuchni (starsi, single, małe rodziny).

Posiadając dzbanek filtrujący DAFI masz gwarancję, że woda dostarczana do Twojego gospodarstwa domowego stanie się idealna do przgotowywania gorących i zimnych napojów, ale również do przygotowania posiłków dla całej rodziny (szczególnie zup, mlek i kasz dla małych dzieci) czy na przykład kostek lodu, itp.

STOSUJĄC DZBANKI DO FILTROWANIA WODY ZAPOBIEGASZ TWORZENIU SIĘ KAMIENIA KOTŁOWEGO W URZĄDZENIACH AGD TAKICH JAK CZAJNIK CZY ŻELAZKO.

Integralnym elementem każdego dzbanka jest wkład filtrujący. To właśnie zawarta w nim odpowiednio dobrana i systematycznie kontrolowana mieszanka filtrująca znacznie redukuje twardość wody, zawartość niektórych metali ciężkich, związków chloru oraz innych substancji niekorzystnie wpływających na nasze zdrowie. Filtry DAFI poprawiają smak, zapach i barwę wody. Zawarty wewnątrz wkładu węgiel jest impregnowany srebrem, które ma właściwości antybakteryjne i zapobiega rozwojowi drobnoustrojów przez okres 30 dni.

NALEŻY PAMIĘTAĆ O WYMIANIE WKŁADU FILTRUJĄCEGO CO JEDEN MIESIĄC LUB PO PRZEFILTROWANIU 150- 200L*.

Manualny wskaźnik wymiany wkładu umożliwia proste oznaczenie następnej daty wymiany wkładu filtrującego. Należy jedynie ustawić wskaźniki indykatora na odpowiedni dzień i miesiąc.


Taki właśnie dzbanuszek z filtrem jest do nabycia w sklepie internetowym na tej stornie


Moje zdanie :D

Ogólnie człowiek powinien pić ok 2 l dziennie wody. Ja piję czasami nawet trzy :) Zawsze piłam wodę z kranu, przyznam szczerze, że nasza woda nie jest chlorowana, w każdym razie może jest ale nie czuć nic w smaku, od kiedy dostałam dzbanek do filtrowania wody, powiem szczerze, że nie piję już zwykłej wody z kranu. Bardzo zasmakowała mi woda przefiltrowana. Kiedy przyjrzałam się wodzie, jest widać różnicę, wielką różnicę.




Po lewej stronie woda z kranu, po prawej woda przefiltrowana w dzbanku.

Jak widać gołym okiem można zauważyć nalot w kubku z wodą z kranu, powiem szczerze, że byłam bardzo zaszokowana, kiedy dotarło do mnie ile chloru, kamienia i innych rzeczy piję, jakby nie patrzeć codziennie. 

Od kiedy używam dzbanka z filtrem Dafi, nie piję już innej wody, bardzo zasmakowała mi właśnie ta :)

Będę go używać cały czas :)
Nawet mojemu mężowi bardzo zasmakowała ta zmiana :) Widać jak kobieta się uprze to potrafi zmusić kogoś do zmiany nawyków :)

Polecam gorąco, każdemu ten dzbanuszek :)
Potrafi odmienić życie na lepsze i zdrowsze :)





piątek, 20 września 2013

Odcinek 3

Dzisiaj wstawiam następny odcinek powieści :)
Mam nadzieję, że nie będziecie surowi w ocenach :)
Pomyślałam, że troszkę rozbuduję powieść :)
Miłego czytania :*

Z życia ciekawej mężatki
Odcinek 3



- Kochanie, zbieraj się już - zawołałam - czas jechać
- już, skarbie - Adaś uśmiechnął się - tak się cieszę, że postanowiliśmy jednak jechać na te wakacje
- hmm... - odparłam - ja też, mam nadzieję, że twoja mama nie będzie za bardzo rozpieszczać dzieci, tak mi jakoś dziwnie, że je zostawiamy
- daj spokój, przecież to nie cała wieczność tylko 2 tygodnie - Adam machnął ręką - dadzą sobie radę przez ten czas
- może masz rację - zasępiłam się, ciężko mi było zostawić dzieci, w końcu teściowa to niezłe ziółko - mam tylko nadzieję, że nie narzuci im jakichś, dziwnych zakazów i nakazów
- teraz masz o tym nie myśleć, teraz jedziemy na wspaniałe wakacje tylko we dwoje, my i plaża, ach, nie mogę się doczekać
Mina Adama wystarczyła, że zapomniałam o wszystkich troskach, powoli nie mogłam doczekać podróży i odreagowania od codziennych spraw
- dobra, wszystko gotowe - Adam chwycił walizki - pakujemy się i jedziemy na lotnisko
- dobrze
W drodze na lotnisko ręce zaczęły mi się trząść, pierwszy raz w życiu miałam polecieć samolotem, miałam niezłego stracha
- uspokój się -łagodził mój mąż - wszystko będzie dobrze, nie masz się czym przejmować
- jasne - rzekłam - łatwo ci mówić, ty już latałeś parę razy, masz już pierwsze lęki za sobą - z tych nerwów chcąc czy nie chcąc musiałam zapalić papierosa, przynajmniej mi ręce już tak nie drżały
Prawdę powiedziawszy myślałam, że będę bardziej skichana po locie samolotem ale nie było, aż tak źle, przylecieliśmy do wspaniałych Włoch, po jakim czasie gdy już znaleźliśmy hotel, a Adam miał już po wyżej uszu moich ochów i achów, rozlokowaliśmy się w pięknym apartamencie
- o losie, Adam, chodź zobacz jaka piękna łazienka, szkoda że jesteśmy tylko na dwa tygodnie, z chęcią zostałabym tu dłużej, chodź tu szybko i zobacz
- kochanie - Adasiowi nie schodził uśmiech z twarzy -  mamy dużo czasu na oglądanie łazienki, może teraz zeszlibyśmy na dół na jakiegoś drinka albo zimne piwko
- o ta - odparłam - masz racje, a ja z chęcią wypiję coś zimnego
- tak właśnie myślałem, więc chodź już
Zeszliśmy trzymając się za rękę do wielkiej sali, wypełnionej rozmowami ludzi, pięknymi, żółtymi kwiatami i cichą muzyką wydobywającą się z głośników umocowanych na ścianie, wyszliśmy z hotelu i skierowaliśmy się naprawo do małej knajpki, która znajdowała się w pobliżu, weszliśmy do środka i zamówiliśmy po piwku, po dłuższym czasie poczułam, jak włosy jeżą mi się na karku, zupełnie jakby ktoś mnie obserwował, zaczęłam rozglądać się za źródłem moich domysłów i znalazłam. W samym kącie, gdzie było właściwie najciemniej w całym lokalu, siedział mężczyzna w garniturze z niebieskim krawatem, ciemna grzywka opadała lekko na czoło, widać, że był nieźle umięśniony i całkowicie wpatrzony we mnie, sama nie zdawałam sobie sprawy z tego, że ja też przyglądam mu się dłużej niż powinnam, obudziło mnie z rozmyślań chrząknięcie męża
- Tosiu, kochanie, co się dzieje?
- co? ekhm... nic Adaś, nic, po prostu - ściszyłam głos - ten mężczyzna cały czas się we mnie wpatruje
- co? kto? gdzie? - zdziwiony zaczął się rozglądać
- ciiiicho - wyszeptałam - tam w rogu, siedzi facet w garniturze i cały czas tu patrzy
- faktycznie - również wyszeptał - ciekawe o co mu chodzi
- też jestem ciekawa - powiedziałam - ale lepiej już chodźmy, powoli zaczynam się bać
- dobrze - Adam poprosił o rachunek ( dzięki Bogu, że uczył się włoskiego, ja ni w ząb nie umiałabym czegoś powiedzieć) a potem oboje wyszliśmy z knajpki, wolnym krokiem przemierzaliśmy ulice Salerno, piękne zaciszne miejsce, w planach mieliśmy oczywiście zwiedzanie sławnych miast, ale ten pierwszy dzień postanowiliśmy poświęcić na odpoczynek po locie i szamotaninie z pakowaniem i rozpakowywaniem, po drodze weszliśmy do paru sklepów, moje oczy były dosłownie wszędzie aż nie mogłam się nazachwycać tymi wszystkimi rzeczami, po paru godzinach zwiedzania miasteczka postanowiliśmy wrócić do naszego hotelu, coś przekąsić i pójść spać, ponieważ jutro czekał nas ciężki dzień, wiedzieliśmy, że trochę kilometrów przemierzymy po Włoszech, cieszyłam się że Adam wypożyczył samochód, dzięki czemu nie musieliśmy tułać się autobusami, a mój zaradny mąż wszystkie drogi sobie przestudiował i teraz z jego pamięcią książkową, mógł jechać na oślepi i nie bałam się, że pobłądzimy, wieczór już nastał, leżeliśmy na łóżku rozmawiając i popijając szampana, którego dostaliśmy od hotelu, gdy w pewnym momencie zawiał chłodny wiatr, okno które zamierzaliśmy zostawić otwarte na noc, teraz zaczęło mnie drażnić, nie chciałam marznąć, więc wstałam i podeszłam do niego z zamiarem zamknięcia, gdy moim oczom ukazał się widok mrożący krew w żyłach, bardzo się przestraszyłam, szybko zamknęłam okno, położyłam się koło męża o niczym mu nie mówiąc i z niepokojem zaczęłam rozmyślać, Adam już dawno zasnął, a ja nie potrafiłam dalej miałam ten obraz przed oczami, nie mogłam się uspokoić, przez okno widziałam mężczyznę w garniturze z niebieskim krawatem, który wpatrywał się dokładnie we mnie...


To by było na razie tylko tyle :) troszkę jest krótki, ale pomyślałam, że nie będę się za dużo rozpisywać, bo miejsca mi tu nie starczy :D heheh
powiem wam że mam w głowie co będzie dalej, ale jakbyście chcieli coś dodać, co mogłabym umieścić w opowiadaniu to bardzo proszę :) każdy pomysł jest na wagę złota :)
będę się bardzo cieszyć :)
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających cieplutko :* 

czwartek, 19 września 2013

Magiczne Indie - maseczka lemon

Dzisiaj postanowiłam wypróbować maseczkę produkt z Magicznych Indii, ponieważ mam suchą skórę maseczkę musiałam rozmieszać z mlekiem (do cery tłustej powinno się wlać wodę) do moich poczynań przyłączyła się mama, która sama była ciekawa co z tego wyniknie :)
Tę maseczkę można również stosować na ciało oraz włosy. 


 Po rozmieszaniu z mlekiem powstała niezła papka, która miała dziwny zapach :)
Nie były to kwiatki, ale nie było aż tak źle :) zapach osobiście przypominał mi kąpiel błotną :)


Postanowiłyśmy z mamą zrobić sobie zdjęcia



Mama była niezmiernie ciekawa, jaka skóra będzie po zmyciu maseczki :D


Nie powiem, wyglądałyśmy razem dość śmiesznie :D


Po 20 minutach zmyłyśmy z twarzy maskę i szczerze powiedziawszy mile zaskoczył mnie fakt, że moja skóra jest naprawdę gadka i miękka, choć troszkę źle się zmywało ją z twarzy, ponieważ bardzo mocno przywarła :D musiałam pierw zmyć ją ciepłą wodą a potem zimną jak było podane na opakowaniu. 

Bardzo spodobał mi się też, ten fakt, iż ten produkt, nie był testowany na zwierzętach, bardzo się z tego cieszę.

Z całą mocą mogę polecić każdemu tą maseczkę, mnie ona się bardzo spodobała, zapraszam gorąco do odwiedzania strony







poniedziałek, 16 września 2013

Spotkanie Blogujących Babeczek

Tak więc, jak już niektóre koleżanki ze spotkania zrobiły, nadeszła pora na to bym także wypowiedziała się na temat spotkania :)




Spotkanie fantastycznych Babeczek odbyło się w Gorzowie Wielkopolskim 7 września 
W spotkaniu uczestniczyły


No i Ja

Impreza odbyła się w Bistro Alibi, każda z uczestniczek otrzymała od naszej organizatorki przypinkę z imieniem oraz blogiem jaki prowadzi



Bardzo dziękuję firmie 



Bardzo chciałam podziękować właścicielowi lokalu oraz obsłudze, jedzonko było przepyszne osobiście najbardziej mi smakowały ziemniaczki oraz winko :D (kieliszki wszystkich kobietek z naszego spotkania, magicznie prawie same się zapełniały dzięki bardzo wprawnej ręce pana kelnera :)




Po bardzo smacznym obiadku, postanowiłyśmy wyjść na taras 
Z uwagą przyglądaliśmy się jak Cholera Naczelna układa włosy naszej Dayli :)



Spotkanie przebiegało bardzo miło, po jakimś czasie pojawiła się Pani Regina Jankowska - braffiterka, która wspaniale nam doradzała i odradzała jakie biustonosze najlepiej będą do nas pasować, ponieważ jest to temat, który bardzo przypadł nam do gustu, każda z uczestniczek zaczęła sobie patrzeć w piersi :D

(moje ulubione zdjęcie nawiasem mówiąc :D)

Pod koniec spotkania postanowiłam zrobić sobie zdjęcie z moim wytrwałym mężem, który nie przestraszył się babskiego gadania o kosmetykach i innych rzeczach i wiernie czekał, aż się nagadamy :D


Na koniec zrobiłyśmy sobie grupowe zdjęcie przed wejściem do lokalu





Bardzo dziękuję wspaniałemu panu fotografowi, który uchwycił świetne momenty z naszej imprezki, zapraszam do odwiedzenia strony 




Bardzo dziękuję też sponsorom naszego spotkania


























































































































Od patrona naszego spotkania, założonego niedawno portalu Przepisu na Kobietę otrzymałyśmy wspaniałe kubeczki 



Postanowiłyśmy zrobić ogólne zdjęcie z kubeczkami i prezentami :)


Gorąco zapraszam do zarejestrowania i odwiedzania, wyżej wymienionego portalu :)


Bardzo miłą niespodzianką było też zdjęcie Pani Magdy Gessler z własnoręcznym podpisem :)

To by było na tyle :)
Dziękuję wam kobietki, że mogłam was poznać i porozmawiać z wami w realu :) 
Cieszę się bardo z naszego udanego spotkania i już odliczam czas do następnego :)

Buziaki dla was wszystkich :)